Chcesz więcej takich materiałów? Skomentuj. Udostępnij. Podeślij znajomym. Twoja aktywność to paliwo dla lokalnych informacji.
Tradycyjnie już jednym z miejsc, które najszybciej zniknęły pod wodą, była ulica Legionów. To właśnie tam wezwano strażaków. Przy pomocy pompy starano się wypompować gromadzącą się na jezdni wodę, która wybijała z niedrożnej w tym miejscu kanalizacji burzowej.
Kłopoty mieli także przechodnie. Ci, którzy mieli szczęście, zdążyli schronić się w sklepach lub pod zadaszeniami i stamtąd przeczekiwali najgorsze. Wielu jednak nie miało tyle szczęścia - brodzili po kostki w wodzie, moknąc w strugach rzęsistego deszczu.
Po ustąpieniu opadów woda zaczęła powoli spływać, jednak przez pewien czas kierowcy musieli zachować szczególną ostrożność, a przejazd przez najniżej położone odcinki jezdni wiązał się z ryzykiem ochlapania przechodniów.
Nasz system wykrył, że Twoja przeglądarka najprawdopodobniej zablokowała wyświetlenie treści tego artykułu. Prosimy o wyłączenie w swojej przeglądarce dodatków takich jak AdBlock, uBlock itp dla tej strony. Dziękujemy.