W centrum sporu znalazły się pompy ciepła, a zwłaszcza problemy z ich zasilaniem. W opublikowanym dziś przez spółdzielczą telewizję materiale powiedziano, że głównym problemem, który opóźnił dostawy ciepła, okazała się niemożność przebudowy linii energetycznej, niezbędnej do zasilenia pomp ciepła na osiedlu Szaniawskiego oraz w blokach przy ulicach Lipowej, Słowackiego i Cmentarnej. Według prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej, Jacka Tomasiaka, winę za tę sytuację ponosi burmistrz, "który skutecznie zablokował kluczową inwestycję".
ZOBACZ »
Zimne kaloryfery w blokach? "Dogrzewamy się farelkami, a czynsze rosną!"
W materiale wyemitowanym przez telewizję Kanał S, prezes Tomasiak wyjaśnia, że miasto jest właścicielem działki, przez którą musi przebiegać zmodernizowany przewód energetyczny. Burmistrz co prawda wydał zgodę na prace, ale obwarował ją warunkiem uzyskania zgody od wszystkich współużytkowników wieczystych nieruchomości. Jak twierdzi prezes, warunek ten okazał się niemożliwy do spełnienia, ponieważ część współużytkowników, wpisanych do ksiąg kilkadziesiąt lat temu, już nie żyje lub rozjechała się po świecie.
Burmistrz odpiera zarzuty: "Informacje są fałszywe"
Zupełnie inny obraz sytuacji przedstawia burmistrz Krzysztof Paśnik. W oficjalnym oświadczeniu, które dziś opublikował na facebooku, jednoznacznie zaprzeczył, jakoby blokował przebudowę linii energetycznej. Nazwał informacje podawane przez prezesa Tomasiaka fałszywymi.
Według burmistrza, zgody dla firm projektowych były wydawane dwukrotnie - pierwsza już w czerwcu 2024 roku, a kolejna w sierpniu 2025 roku. Jak podkreśla, Spółdzielnia i jej wykonawcy mieli ponad rok na dopełnienie wszystkich formalności. W wydawanych pismach informowano o konieczności uzyskania zgód od użytkowników wieczystych, co jest zgodne z obowiązującymi przepisami prawa. "Niezgodne z prawdą i obowiązującym prawem są słowa prezesa Spółdzielni (...), że Burmistrz mógł wydać odpowiednie zgody za użytkowników wieczystych nieruchomości" - czytamy w oświadczeniu.
Burmistrz dodaje, że zarząd spółdzielni, wypowiadając umowę z PEC, musiał wiedzieć, że nie jest gotowy do zapewnienia ogrzewania we wspomnianych budynkach. Zapewnił jednocześnie, że łączy się z mieszkańcami w "wyrazach ubolewania nad sytuacją, w której znaleźliście się na skutek działań Zarządu Spółdzielni i w której są Państwo dalej wprowadzani w błąd przez osoby obiecujące sukces w sprawie, której nie umieją podołać".
Podczas gdy spór trwa, prace nad uruchomieniem ogrzewania postępują, choć z opóźnieniami. Prezes Tomasiak zapewnił, że znaleziono alternatywne rozwiązanie, które pozwoli dostarczyć ciepło do budynków, mimo problemów z linią energetyczną. W dzisiejszym materiale telewizyjnym prezes przyznał, że nagłe załamanie pogody zaskoczyło zarząd spółdzielni. Tłumaczył, że jeszcze w piątek, 26 września, wszystkie prognozy zapowiadały ciepły przełom września i października. "Kiedy poinformowano że jednak jest zmiana i że rozwinął się front i że dmuchnie nam powietrzem ze wschodu i do tego jeszcze będzie padał deszcz przeraziłem się bo uznałem że dlaczego nie zrobiliśmy tego wcześniej, ale nie mam niestety szklanej kuli u siebie w gabinecie, nie jestem w stanie też przewidzieć że tak mocno zmieni się pogoda " - wyjaśniał Jacek Tomasiak.
Kolejny już raz czekamy na komentarze naszych czytelników o tym, czy w ich blokach ogrzewanie zostało już włączone, a jeśli tak, to czy działa ono prawidłowo.
Nasz system wykrył, że Twoja przeglądarka najprawdopodobniej zablokowała wyświetlenie treści tego artykułu. Prosimy o wyłączenie w swojej przeglądarce dodatków takich jak AdBlock, uBlock itp dla tej strony. Dziękujemy.