W poniedziałek Lubartów odwiedził Dariusz Grajda, wiceprezes zarządu PKP S.A. Podczas spotkania z burmistrzem Krzysztofem Paśnikiem padła zapowiedź, na którą mieszkańcy czekają od lat: nieczynny już od dawna dworzec kolejowy ma wreszcie odzyskać dawny blask. Przedstawiciele kolei nie kryli, że plany wobec zabytkowego budynku i jego otoczenia sięgają znacznie dalej niż tylko obsługa podróżnych. Kiedy ruszy przetarg, ile pochłonie inwestycja i co poza poczekalnią znajdzie się w środku?
Jak zapowiedział wiceprezes Grajda, PKP S.A. ma już przygotowaną dokumentację projektową na przebudowę i modernizację samego budynku, a także zagospodarowanie jego otoczenia. Postępowanie przetargowe ma zostać ogłoszone jeszcze w tym roku.
"Stoimy przed budynkiem zabytkowego dworca w Lubartowie. Planujemy jeszcze w tym roku ogłosić postępowanie przetargowe, tak żeby to miejsce było przyjazne zarówno dla mieszkańców Lubartowa, jak i dla tych, którzy odwiedzają miasto" - mówił Dariusz Grajda. W spotkaniu uczestniczył również Jacek Zalewski, zarządca rejonu w PKP S.A.
Burmistrz Krzysztof Paśnik liczy, że uda się szybko wyłonić wykonawcę. "Ten dworzec jest oczekiwany przez naszych mieszkańców. W okresie jesienno-zimowym ludzie stoją przed dworcem, a w środku jest naprawdę duży potencjał" - podkreślał włodarz. Wartość inwestycji to, jak zapowiedziano, kilkanaście milionów złotych.
Miasto już teraz deklaruje, że ma pomysł na zagospodarowanie części odnowionego budynku. Swoją siedzibę mogłaby tam znaleźć filia Miejskiej Biblioteki Publicznej. Pracownicy mogliby nie tylko prowadzić bibliotekę, ale też włączyć się w obsługę podróżnych, tak by pasażer mógł na dworcu „wypożyczyć coś do czytania" na drogę.
Wizyta nie ograniczyła się jednak wyłącznie do sprawy dworca. Rozmawiano także o możliwości wydzierżawienia przez miasto części terenu w okolicy dworca. Po odpowiednim przygotowaniu i odgrodzeniu od torów mógłby on ucywilizować handel targowy w rejonie ulicy Przemysłowej. Burmistrz nakreślił pomysł: symboliczna, wieloletnia dzierżawa, utwardzenie terenu, ogrodzenie oddzielające plac od torowiska, bieżąca woda i zaplecze sanitarne. Dziś, jak przyznał, w tym miejscu są głównie chaszcze.
Przy okazji padł szerszy postulat pod adresem PKP, by tereny przykolejowe w granicach miasta łatwiej udostępniać lokalnej społeczności - problem ten dotyczy zresztą nie tylko Lubartowa, ale wszystkich gmin, przez które przebiega linia kolejowa.
Na koniec burmistrz wraz z przedstawicielami PKP wybrali się m.in. na nową lubartowską kładkę nad torami oraz na pobliskie Kariery, których zagospodarowaniem miasto interesowało się już w przeszłości.