Kliknij obserwuj Lubartów24 na Google Wiadomości
Okazuje się, że podobne problemy rajcy Lubartowa mieli już prawie 100 lat temu, a wiec u początku elektryfikacji miasta. Wprawdzie nie było wtedy jeszcze ani bloków ani Spółdzielni Mieszkaniowej ani Prezesa, ale był już Magistrat i Zarząd Miejski, a z oświetleniem ulic już były trudności i problemy.
Dla zobrazowania ówczesnych kłopotów z oświetleniem ulic miasta, przytaczam niektóre, wybrane fragmenty komentarza Pani Edyty Targońskiej do „planu budowy murowanej elektrowni o dwóch silnikach ropnych na działce miejskiej przy drodze do Nowodworu w Lubartowie z roku 1920”:
…. W mieście było oświetlonych lampami tylko kilka ulic – o zmroku miasto niemal tonęło w ciemnościach. Sprawa wybudowania w Lubartowie elektrowni miejskiej pojawiła się w dyskusjach Rady Miejskiej już w 1918 r…..
... Podkreślano, że „obecne oświetlenie miasta nie zaspokaja potrzeb społeczeństwa, a brak należytego oświetlenia w mieście powiatowym nie daje gwarancji swobodnego ruchu nocną porą oraz bezpieczeństwa publicznego”. Ponadto „elektryfikacja miasta posiada doniosłe znaczenie dla rozwoju przemysłu i zaspokojenia potrzeb życiowych”...
... Elektrownia została wybudowana w 1925 r. Niestety, cały czas pojawiały się nieporozumienia pomiędzy Magistratem a firmą „Energia” o wysokość opłat za prąd i wielkość jego zużycia. W lipcu 1926 r. Magistrat zarzucał firmie „Energia”, że „Zarząd Elektrowni daje światło na ulice więcej niż na pół godziny przed zmierzchem, czyli stwarza nieprodukcyjny wydatek dla miasta, wobec czego z dniem dzisiejszym Magistrat będzie śledzić i notować godzinę zapalania lamp ulicznych celem odliczania z należności przypadających elektrowni za niepotrzebnie produkowane światło”. Magistrat ponadto przypominał, że zgodnie z umową oświetlenie ulic winno następować o zmierzchu, a „miesiąc lipiec nie może być wcześniej oświetlany jak od godziny 9 wieczór, albowiem wtedy zapada zmierzch”...
…. W związku z dużymi kosztami ponoszonymi na oświetlenie ulic Rada Miejska rozważała możliwość budowy elektrowni wodnej na Wieprzu, jednak ta inwestycja nie mieściła się w możliwościach miasta…..
Z powyższego wynika, że sytuacja obecnie występująca, wypisz wymaluj jest taka, z jaką nasi przodkowie mieli do czynienia 90 lat temu, bowiem o zmroku znaczna część miasta teraz też tonie w ciemnościach. Aż trudno uwierzyć, że w Lubartowie też jest XXI wiek!
Zatem, ironizując, można stwierdzić, że jeśli w kwestii oświetlenia osiedli mieszkaniowych nie ma innego, dobrego dla mieszkańców rozwiązania, to może uruchomić nową elektrownię w starym budynku, do dziś zresztą istniejącym przy ul. Nowodworskiej (vide foto z 1925 roku) lub powrócić do koncepcji Rady Miejskiej z lat 20-tych minionego wieku i rozważyć możliwość budowy elektrowni wodnej na Wieprzu - oby tylko nie w pobliżu żydowskiej plaży, bo tam w lecie lubartowiacy zażywają kąpieli!
A tak na poważnie, to nie trudno zauważyć, że już Adam Mickiewicz, w drugiej części „Dziadów” pisząc: „Ciemno wszędzie, głucho wszędzie …” zapowiadał kłopoty z oświetleniem osiedli w Lubartowie, zaś w określeniu: Co to będzie, co to będzie? zapewne zastanawiał się: Który Któremu ustąpi?
Nasz system wykrył, że Twoja przeglądarka najprawdopodobniej zablokowała wyświetlenie treści tego artykułu. Prosimy o wyłączenie w swojej przeglądarce dodatków takich jak AdBlock, uBlock itp dla tej strony. Dziękujemy.