Obiady lądują w koszu, rodzice zapowiadają rezygnację, a kucharki przyznają, że same łamią przepisy, żeby dzieci cokolwiek zjadły. Dieta planetarna rozgrzała sesję Rady Miejskiej w Kocku bardziej niż szkolna zupa.
Rodzice przyszli na sesję z ważną sprawą: jedzeniem, którego ich zdaniem nie da się jeść. Nowy jadłospis, ułożony pod nowe wymogi żywieniowe nazywane dietą planetarną, wprowadzono tydzień wcześniej. Efekt?
„Zupa jest bez smaku, sama woda, papki są porobione. Wszystkie obiady lądują praktycznie do kosza” - mówiła jedna z mam, która zabrała głos spośród licznego grona osób przybyłych na sesję. „Rodzice żądają zmiany jadłospisu” - mówiła.
Jeden z ojców przyznał, że sam spróbował szkolnego obiadu. Zupa to według niego „woda, w której coś tam pływało”, a surówka z marchewki przypominała „wióry”. Syn zapytany o obiad odpowiedział, że ugryzł trzy razy i się najadł.
„Wolę dziecku dać kanapkę do przedszkola, do szkoły, żeby nie chodziło głodne” - powiedział ojciec, który zapowiedział, że najprawdopodobniej od października rezygnuje z obiadów. Zauważył, że w innych gminach diety bywają ułożone lepiej.
Dyrektor Szkoły Podstawowej w Kocku potwierdził, że zapisy na obiady na październik idą mizernie.
Szefowa kuchni ZAZ tłumaczyła, że jest to trudny czas. Jadłospis ułożyła dietetyczka, która podpisuje go swoim nazwiskiem. Z menu zniknęły m.in. naleśniki i buraczki zasmażane, które dzieci zjadały w całości. Dzień przed wprowadzono jednak pewne zmiany:
„Złamałam trochę przepis, zrobiłam po swojemu. Wczoraj już zupę dzieci jedli normalnie, stukali talerzykami, łyżkami”.
Problem w tym, że sanepid porównuje jadłospis z fakturami i tym, co pobrano z magazynu. Zdradziła też, jak radzą sobie inne szkoły: sól i przyprawy kupuje tam rada rodziców, więc nie ma ich na fakturach. Niektóre z dzieci same przynoszą do szkoły solniczki, by przyprawić swoje obiady.
Inaczej sytuację opisała dyrektor niepublicznego przedszkola „Martynka”, które ma własną kuchnię i zatrudnia dietetyczkę. Przyznała, że przepisy nie są łatwe, ale przedszkole daje radę metodą prób i błędów. Ryba pieczona czy gotowana na parze u dzieci „nie przechodzi”, więc przedszkole będzie robić paluszki rybne z prawdziwej ryby.
Kiedy głos zabrał burmistrz Tomasz Futera, rozmowa o marchewce i soli szybko zeszła na zupełnie inne tory. Zdaniem burmistrza dieta planetarna to tylko element czegoś większego. Mówił o „ideologizacji” i o „programowych działaniach”, które mają na celu „demoralizację dzieci”. Oberwało się też obecnemu rządowi, który według burmistrza „kopiuje te wszystkie bezprawne rozwiązania i je wprowadza”.
Od talerza burmistrz przeszedł do pieców i prądu:
„Mówią nam, czym mamy palić albo czym nie palić w piecach, że opodatkowują nam energię elektryczną i tak dalej. To wszystko zmierza w kierunku totalnej kontroli i totalnej inwigilacji”.
Zwracając się do przybyłych na sesję rodziców przypomniał, że sam żył „w starej komunie”, która zwalczała przedsiębiorczość i Kościół. I dodał:
„To, co idzie z zachodu, to jest jakiś nowy rodzaj podobnego komunizmu, jeszcze może bardziej opresyjnego”.
Rodzicom poradził, żeby nie kopiowali bezkrytycznie tego, co mówią radio i telewizja, tylko „włączyli własne myślenie” i szukali innych głosów, np. na YouTube. Polecił im wywiad z prof. Cichosz (nagranie zostało udostępnione na stronie urzędu), według której dieta planetarna „ma ogromne defekty”, bo nie zapewnia dzieciom białka. Na koniec przypomniał czasy PRL, gdy absurdalnych przepisów większość ludzi po prostu nie stosowała.
Przewodniczący rady zaproponował spotkanie rodziców, dyrekcji, kuchni, bo jak zauważył, jeśli na sesji zaczną rozmawiać o wyciskaniu marchewki, „to wieczór nas dostanie”. Rodzice mogą też podpisać petycję do ministerstwa.
A jak jest w Waszych szkołach i przedszkolach? Dzieci jedzą nowe obiady, czy wracają głodne? Rodzice powinni dokupować przyprawy? Napiszcie w komentarzach.
Myślę że problem jest poważniejszy bo te tendencyjne wypowiedzi i klimat polityczno organizacyjny ujawnia jakieś inne problemy... 0 1
nie słychać aby w innych szkołach był taki problem, może to kwestia dobrania lepszych przepisów 1 1
Niedługo rodzice nie będą mieli nic do powiedzenia w sprawie swoich dzieci! Dobrze że Ci z Kocka mają odwagę się sprzeciwić! Brawo Kock!!!!!!!! 5 0
a szczaw i mirabelki? można w tej diecie podawać? 1 0
Rozumiem oburzenie rodziców ale rozumiem też dietetyka który się pod czymś podpisuje. Czasem trudno znaleźć złoty środek ale dla dobra dzieci warto szukać. Warto też zauważyć jak dużo dzieci boryka się teraz z nadwagą - to konsekwencje wyborów żywieniowych rodziców, dziadków i braku aktywności fizycznej. Nie wylewajmy dziecka z kąpielą! 0 1
A dać im kotlety bigos i skwarki 0 0
dzieci trzeba uczyć jeść różne potrawy, a nie pytać ich co chcą zjeść... 3 1
Oczywiście że tak ale jedzenie musi być smaczne i atrakcyjnie podane a z tego co wynika ze słów osób zainteresowanych tematem to tak nie jest 0 0
Otrzymuj powiadomienia o nowych treściach w serwisie.
Widzisz coś ważnego? Nie czekaj, podziel się tym z nami! Lubartów24 to miejsce, gdzie Twoje informacje mają znaczenie. lubartow24.pl/kontakt/
reklamaPIEKARNIA HALINA SP. J. w Starościnie, gm. Kamionka poszukuje pracownika/cy na stanowisko Pomocnik/czka piekarza/cukiernika Obowiązki na stanowisku: ? pomoc w przygotowaniu składników do...
Zatrudnię osobę do mycia maszyn budowlanych oraz osobę do przyuczenia w kierunku mechanika. Praca na umowę o prace. Stabilne wynagrodzenie oraz możliwość podwyższania kwalifikacji...
Poszukujemy Pracownika na stanowisko Magazynier-Kierowca . Wszelkie dodatkowe informację pod numerem telefonu 505444675 , CV można przesyłać na adres mailowy biuro@gastroforyou.pl
Poszukuję lokalu do wynajęcia w centrum Lubartowa pod gastronomię telefon do kontaktu 602 28 88 71

Aby zainstalować aplikację Lubartow24 na swoim urządzeniu iOS, wykonaj poniższe kroki:
Kliknij przycisk "Udostępnij" ⬆️ na dole ekranu Safari
Przewiń w dół i wybierz "Dodaj do ekranu początkowego" ➕
Kliknij "Dodaj" w prawym górnym rogu ✅
Szybszy dostęp do lokalnych informacji!
Zainstaluj naszą aplikację i miej newsy zawsze pod ręką