Jeszcze przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego docierają do nas głosy niezadowolenia osób, które zauważyły już zmianę przy szkole. Największy problem będą mieli zapewne rodzice najmłodszych uczniów, którzy przywożą i odbierają dzieci samochodem. Dla nich zniknięcie miejsc "pod samą szkołą" oznacza konieczność szukania parkingu przy sąsiednich ulicach (co może nie być łatwe ze względu na brak większych parkingów w okolicy) i pokonania z dzieckiem dodatkowego dystansu. W porannym pośpiechu, gdy liczy się każda minuta, to realna niedogodność.
Ten artykuł powstał dzięki zgłoszeniu od czytelnika - dziękujemy!
Czytane tu materiały powstają dzięki Wam! Nie możemy być wszędzie, ale z Waszym wsparciem jesteśmy znacznie bliżej spraw, które was interesują. Masz temat, który warto opisać lub zdjęcie warte pokazania?
Napisz do nas!
Głosom niezadowolenia trudno się dziwić - przyzwyczajenie do parkowania w tym samym miejscu wyrabiało się latami (ustawione znaki zakazu niewiele pomogły), a jego zmiana zawsze kosztuje trochę nerwów.
Dlaczego akurat słupki?
Warto jednak spojrzeć na sprawę z drugiej strony. Przez lata odcinek przy szkole zamieniał się rano i po południu w improwizowany parking. Auta ustawiane na przeciwko wyznaczonych miejsc postojowych, mimo obowiązującego zakazu, zwężały jezdnię, blokowały chodnik i utrudniały przejazd. W miejscu, gdzie codziennie przewija się mnóstwo dzieci, taka sytuacja budziła uzasadnione obawy o bezpieczeństwo. Dochodziło tam do tak patologicznych sytuacji jak stawianie aut na przejściach dla pieszych czy nawet na samym skrzyżowaniu.
Zwężona jezdnia to nie tylko teoretyczne zagrożenie. Dochodziło tu do drobnych kolizji, uszkadzania lusterek przy próbach wyminięcia się dwóch pojazdów, a niejednokrotnie także do nerwowych sytuacji i wymiany zdań pomiędzy kierującymi, którzy nie mogli się przecisnąć zastawioną autami drogą.
Zimą, problem z przejazdem miały nawet pługi śnieżne. Sami byliśmy świadkami sytuacji, gdy pług jadący od strony ulicy Szaniawskiego musiał się wycofać, bo po prostu nie miał którędy przejechać. To dobitnie pokazuje, jak bardzo zaparkowane na zakazie samochody potrafiły sparaliżować ruch na tym odcinku.
Argumenty za montażem słupków są więc dość oczywiste. Po pierwsze, porządkują ruch. Poprawiają też widoczność i bezpieczeństwo najmłodszych, którzy w rejonie szkoły często poruszają się mało przewidywalnie. Po trzecie wreszcie, droga stanie się przejezdna dla wszystkich - od odbierających dzieci rodziców po służby, które muszą tędy przejechać.
Dla części rodzin mieszkających w pobliżu szkoły alternatywą wcale nie musi być poszukiwanie wolnego miejsca kilka ulic dalej. Czasem szybciej i spokojniej będzie pokonać ten odcinek pieszo, bez krążenia w poszukiwaniu skrawka miejsca do zaparkowania i manewrowania wśród innych aut.
Jak będzie wyglądał ruch w pierwszych dniach nowego roku szkolnego sprawdzimy już w nadchodzącym tygodniu.
Nasz system wykrył, że Twoja przeglądarka najprawdopodobniej zablokowała wyświetlenie treści tego artykułu. Prosimy o wyłączenie w swojej przeglądarce dodatków takich jak AdBlock, uBlock itp dla tej strony. Dziękujemy.