Jeśli cenisz lokalne informacje - skomentuj i udostępnij
Spektakl był częścią kolejnej odsłony XVI Międzynarodowego Festiwalu "Śladami Singera", który 10 lipca zatrzymał się w Lubartowie. Artyści przywieźli prawdziwą historię żydowskiego chłopca, który podczas II wojny światowej uciekł z białostockiego getta - i przeżył.
Spektakl w reżyserii Kaja Granandera grany jest od ponad ćwierć wieku i pokazywano go w ponad 20 krajach. W Lubartowie zabrzmiał po szwedzku, z symultanicznym tłumaczeniem na polski i muzyką graną na żywo. Robert Jakobsson, aktor i narrator w jednej osobie, jednym gestem zmieniał się z opowiadacza w małego Daniela, w jego ojca, w wiejskiego księdza czy niemieckiego żołnierza.
Daniel miał 13 lat, gdy do jego wioski pod Białymstokiem weszli Niemcy. Ojciec, z zawodu krawiec, przerobił piwnicę na kryjówkę, ale rodzina i tak trafiła do getta: dwie rodziny w jednym ciasnym pokoju, wieczny głód i śpiew wieczorami. Gdy zaczęły odchodzić transporty, ojciec powiedział synowi, że "pociąg to bilet w jedną stronę", i kazał mu uciekać. Chłopiec wydostał się z getta za łapówkę i wrócił do rodzinnej wsi.
Dalsza opowieść była o ludziach, którzy z narażeniem własnego życia "podawali mu rękę". Ksiądz urządził dla Daniela kryjówkę pod kościołem. Marysia, samotna kobieta z sąsiedztwa go nakarmiła, ukryła i nauczyła pierwszych czułości. Ale były też momenty grozy jak noc, w której niemiecki żołnierz zastrzelił na oczach chłopca zrozpaczoną matkę, i szaleńcza ucieczka pociągiem towarowym na północ, ku morzu.
Daniel, prowadzony światłem gwiazd, dopłynął łódką do Szwecji. "Chcę tu zostać do końca wojny. Pomóżcie mi dowiedzieć się, co stało się z moimi rodzicami i siostrą Szoszą" - to były jego pierwsze słowa do szwedzkich celników.
Sam spektakl rozpoczął się od pieśni o pokoju i od ukłonu w stronę Władysława Hasiora — to właśnie wózek dziecięcy autorstwa tego artysty był, jak przyznał aktor - jedną z inspiracji przedstawienia.
„Śladami Singera" to wędrowny festiwal organizowany przez lubelski Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN". Wieczór nie zakończył się na spektaklu w LOK - mimo groźby deszczu tuż potem, na placu przed ratuszem, ruszyło plenerowe widowisko "Przyjaciele Sztukmistrza 2026", inspirowane "Sztukmistrzem z Lublina", z akrobatyką powietrzną, teatrem ognia i muzyką na żywo, w wykonaniu artystów z kilku krajów.
Nasz system wykrył, że Twoja przeglądarka najprawdopodobniej zablokowała wyświetlenie treści tego artykułu. Prosimy o wyłączenie w swojej przeglądarce dodatków takich jak AdBlock, uBlock itp dla tej strony. Dziękujemy.