Według zebranego przez prokuraturę materiału dowodowego cała sprawa zaczęła się na długo przed 2011 rokiem. Małżeństwo L. od dawna nie żyło w zgodzie. Nadciągającą katastrofę można było przewidzieć, bo pani Halina wiele razy zgłaszała sprawę do Centrum Praw Kobiet. Kobieta twierdziła, że mąż próbuje ją zabić. Jej podejrzenia okazały się słuszne. Małżonek latami planował pozbycie się żony. W 2009 roku Andrzej L. zaczął regularnie płacić Stanisławowi K. na poczet przyszłego zlecenia. Pieniądze miał przekazywać Grzegorz F., kolega z pracy L., którego rodzina mieszka pod Kockiem. F. znał Stanisława K. od dawna i wiedział o jego kryminalnej przeszłości. W sprawę jest jeszcze zamieszany Mirosław G. z Krępy, sąsiad Stanisława.
Do morderstwa doszło 18 stycznia 2011 roku na warszawskim Ursynowie. - Około szóstej byliśmy na miejscu. Starszy pan otworzył nam drzwi do mieszkania i wyszedł. Z jednego z pokoi wyszła kobieta w koszuli nocnej. Staszek zaczął się z nią szarpać. Oboje upadli na podłogę. Potem on wyjął pasek i zaczął ją dusić. Ja wyszedłem na zewnątrz. I tam na niego czekałem – wyznał Mirosław G. w relacji opublikowanej przez tygodnik „Uważam Rze”. Za pomoc w pozbyciu się kobiety miał dostać 5 tys. zł. Po wykonaniu zlecenia mężczyźni nie pozostawili po sobie żadnych śladów. Z mieszkania ofiary zabrali tylko dwa telefony komórkowe. I to właśnie komórki doprowadziły policję do przestępców. W kwietniu ktoś skorzystał z monitorowanych przez policję telefonów. Kryminalnym udało się ustalić, że jest to młody mężczyzna spod Kocka. Nowy właściciel poinformował policję, że komórkę dostał „od wujka Staśka”. Jako pierwszego, jeszcze w maju policjanci zatrzymali Mirosława G. Jego sąsiadowi udało się uciec z policyjnej obławy. Mężczyzna miał się ukrywać u swojej konkubiny, rozesłano za nim listy gończe. Stanisław K. został ujęty w czerwcu 2011 roku. Dwaj mieszkańcy Kocka nawzajem zrzucają na siebie winę. Zdaniem Mirosława G. został on wmieszany w całą sprawę. Winą obarcza swojego sąsiada Stanisława K., który wielokrotnie popadał w konflikty z prawem. Ten widzi sprawę zupełnie inaczej. - Czekałem pod blokiem. To Mirosław G. zabił tę kobietę – zeznał.
Na ławie oskarżonych zasiądą czterej mężczyźni: Andrzej L., Stanisław K, Mirosław G. i Grzegorz F. Grozi im dożywocie.


22-latka walczy o życie po zderzeniu osobowego auta z cysterną
Muzyczne lato w powiecie
Nieletni kierowca z promilami
Pałecznica wypięknieje
Lubartów zakorkowany






