
Młodzi ludzie podawali się za ankieterów. Prosili o wypełnienia, do niczego niezobowiązującej ankiety i podpisanie się pod nią. Ankieta dotyczyła najczęściej stanu zdrowia. Po kilku dniach w domu pojawiał się kurier z przesyłką w której były np. materace. Okazywało się, ze składając podpis pod ankietą ankietowana osoba podpisywała umowę zakupu sprzętu rehabilitacyjnego.
Naciągaczami zajęła się lubartowska policja. Przesłuchała kilku świadków i przesłała dokumenty do prokuratura z propozycją odmówienia wszęcia sprawy. Prokuratura zdecydowała inaczej. Policjanci muszą jeszcze raz gruntownie zająć sie tą sprawą.
Akta sprawy trafiły do policjanta zajmującego się nią - mówi sierz. Anna Prus z lubartowskiej policji. Więcej szczegółów będzie znana w poniedziałek - dodała.Ernie - wyobraź sobie że policjant wezwany przeze mnie powiedział mojej matce że jeżeli podpisała "zamówienie" musi to wykupić
Ciekawe czemu policja nie chciała się tą sprawą zająć, przecież to ewidentny przykład oszustwa polegający na świadomym wprowadzeniu w błąd, w celu osiągnięcia korzyści finansowej i doprowadzenie do sytuacji, gdzie osoba wprowadzona w błąd niekorzystnie rozporządza swoim mieniem-finansami( nieświadomie podpisuje umowę na sprzęt, którego nie potrzebuje).Na takie sytuacje też są paragrafy.
O serwisie | Redakcja | Regulamin | Reklama w serwisie | Samouczek | Kontakt | Praca
Copyright © 2007-2010 • Lubartow24.pl