Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
REKLAMA

Wspominając autobusy Lublin-Lubartów-Lublin

Tematy związane z historią ziemi lubartowskiej.

Post 23 sty 2010, 01:53

Na fali ostatnich rozmów na forum oraz komentarzy w serwisie, poświęconych tu i ówdzie nieszczęsnemu

"szerszeniowi", czyli rozklekotanemu Mercedesowi wożącemu nas do Lublina i z powrotem, przypomniał mi się jeszcze

jeden warty wspomnienia autobus. A właściwie nie jeden, lecz całe ich stado, które towarzyszyło Lubartowowi przez

co najmniej dziesięć lat. Chciałbym teraz uczcić ich pamięć :)

Kto mieszkał, lub odwiedzał nasze miasto od około 1983 roku, nie mógł nie zetknąć się ze sławetnymi "cepeenami",

czyli przegubowymi autobusami należącymi do lubelskiego oddziału Państwowej Komunikacji Samochowej.

Obrazek

Duże, kremowo-żółte autobusy Ikarus-Zemun IK160P ozdobione znakiem PKS, obsługiwały wahadłowo między innymi trasę

Lublin-Lubartów-Lublin. "Cepeeny", jak nazywano te autobusy w Lubartowie, otrzymały swój przydomek od oznaczenia

ówczesnego końcowego przystanku w naszym mieście, który był przy stacji paliw CPN, czyli dzisiejszej stacji PKN

Orlen.


Obrazek

A czym właściwie był "cepeen"? Otóż owocem współpracy polskiej i jugosławiańskiej myśli technicznej. W dzisiejszej

Serbii, a dawnej Jugosławii, w mieście Zemun niedaleko Belgradu istniała sobie fabryka autobusów. Została założona

w 1923 roku w miejscowości Nowy Sad na Wojwodinie, początkowo zajmowała się produkcją samolotów. W Zemun działała

od 1932 roku, dziś jest to dzielnica Belgradu. Od 1954 roku fabryka produkowała autobusy na licencji Saurer, w

późniejszym czasie własne konstrukcje pod marką Ikarus (czasem dla odróżnienia od znanej węgierskiej firmy Ikarus

nazywana Ikarus-Zemun).


Obrazek

W 1983 roku na mocy porozumienia z polską firmą Jelcz, rozpoczęto w jelczańskich zakładach montaż końcowy modelu

Ikarus-Zemun IK160P. Nadwozia pojazdów produkowane były w Jugosławii z wykorzystaniem dostarczanych z Polski

silników i skrzyń biegów. Następnie autobusy trafiały do fabryki w Jelczu-Laskowicach, która dokonywała końcowego

wykończenia autobusu, polegającego na montażu siedzeń, poręczy oraz innych elementów wnętrza. W Polsce autobusy

IK160P zwano potocznie "Zemunami". Produkowano je do 1989 r. A tak na marginesie, w 1993 roku markę Ikarus-Zemun

zmieniono na Ikarbus.


Obrazek

"Cepeen" zabierał na swój pokład 145 osób, z czego 47 na miejscach siedzących. Mierzył prawie 17 metrów długości i

ważył 22 tony.


Obrazek


Teraz trochę moich własnych wspomnień o "cepeenach". Niestey nie będą zbyt dokładne, ponieważ w latach ich

lubartowskiej świetności miałem kilka lat.


Obrazek

Nasze Zemuny odjeżdżały z Lublina do Lubartowa z tego samego stanowiska, z którego obecnie odjeżdża część

prywatnych przewoźników (bodajże 18). "Peron" stanowiska był odgrodzony od placu manewrowego zółtą barierką, która

miała coś w rodzaju furtki na wysokościach drzwi "cepeena". Kiedy autobus podjechał i nie było tłoku, wsiadało się

pierwszymi drzwiami, kupując słynne żółte bilety PKS o określonym nominale u kierowcy. Można też było zaopatrzyć

się w bilety w kasie biletowej, a w Lubartowie zdaje się można było kupić bilety w kioskach Ruchu. Tego nie jestem

pewien, ale pamiętam, że raz kupowaliśmy bilet na "cepeena" w kiosku naprzeciwko klasztoru Kapucynów.

Gdy natomiast na dworcu był tłum ludzi, Zemun często otwierał wszystkie swoje drzwi, ludzie szturmowali je i gdy

nadeszła pora odjazdu, autobus ruszał w okolice przystanku do wysiadania. Tam zatrzymywał się i kto jeszcze nie

zdążył, kupował bilet u kierowcy.

"Cepeeny" miały wówczas hit dla dzieci - elektryczne kasowniki biletów, umieszczone na poręczach w okolicach drzwi.

Pamiętam, że wielkim wydarzeniem dla mnie była możliwość samodzielnego skasowania biletu, a nie jak w innych

autobusach, gdzie sprzedawane bilety kasował sam kierowca szczypcami konduktorskimi. Kasowanie polegało na

nadrukowaniu czegoś przez kasownik - zapewne daty.

Z podróżowania Zemunami najbardziej pamiętam jeszcze dwie rzeczy: charakterystyczny hałas autobusu przy ruszaniu i

rozpędzaniu (iście piekielne odgłosy "wur wur WUR WUR!!!") i frajdę z jazdy na przegubie autobusu, który obracał się podczas zakręcania.

Z "cepeenami" wiąże się też pierwsze w moim życiu poważne rozczarowanie. Kiedyś postanowiłem przejechać samodzielnie

jeden przystanek na terenie miasta. Zgromadziłem zapas gotówki i czekałem na autobus. Przyjechał Zemun, wsiadłem i

chciałem kupić bilet. A kierowca zbył małolata tekstem "Idź na miejski". I tak zakończyła się pierwsza w życiu

samodzielna podróż :)


Obrazek


Nie znam dokładnej daty zniknięcia Zemunów z Lubartowa. Na pewno już nie było ich, gdy w 1997 roku pojawiły się

"żółtki" LKK. Sądzę, że poległy wcześniej, gdy po zmianie PRL w RP na rynek wkroczyli masowo prywatni przewoźnicy.

W kraju zdaje się jeździ jeszcze kilka zachowanych niedobitków Zemunów, ale ich czas nieubłaganie nadchodzi. Z tego

co wiem, póki co żadna organizacja hobbystów komunikacji autobusowej nie przejęła "cepeena" do zachowania jako

pojazd muzealny. Ale dla entuzjastów odbyło się na ich pokładach kilka imprez turystycznych w różnych częściach kraju.


A tu krótki film, jak Zemun jedzie (niestety nie u nas)
http://www.youtube.com/watch?v=9CCUEW1Eczc

... i jak wygląda jazda w środku
http://www.youtube.com/watch?v=TtMfkygX ... re=related



Tyle moich wspomnień, chciałbym zachęcić do opisywania tego, co sami pamiętacie z Waszych przygód z
"cepeenami". A może ktoś ma w swoich zbiorach zakurzone zdjęcia? Oj, to byłoby coś! Myślę, że parę wspomnień o
Zemunach warto spisać, do spółki z pociągami i innymi autobusami były kawałkiem naszej lubartowskiej transportowej historii :)



Przy pisaniu tekstu skorzystałem z informacji o fabryce Ikarbus zamieszczonych w Wikipedii. Zdjęcia Zemunów są
pozyskane z Internetu, sam niestety nie mam ani jednego. Linki do zdjęć:
Zdjęcie 1, Zemun PKS Lublin obsługujący trasę Lublin-Świdnik-Lublin: http://www.phototrans.eu/14,40396,0.html
Zdjęcie 2, wycieczka hobbystyczna Zemunem PKS Kielce: http://www.stadobaranow.pl/?page_id=6186
Zdjęcie 3, Zemun PKS w Ostrowie Wielkopolskim: http://www.phototrans.eu/14,377579,0,Ik ... _085Z.html
Zdjęcie 4, Zemuny PKS Przasnysz: http://fotozajezdnia.pl/details.php?ima ... ode=search
Zdjęcie 5, wycieczka hobbystyczna Zemunem PKS Kielce: http://www.stadobaranow.pl/?page_id=6186
Zdjęcie 6: Zemuny Zakładów Chemicznych w Policach: http://www.phototrans.eu/14,277852,0,Ze ... 0_295.html
Zdjęcie 7, Zemuny PKS Tarnobrzeg: http://fotozajezdnia.pl/details.php?ima ... ode=search
Ostatnio edytowano 25 sty 2010, 13:57 przez Jacek_ITK, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Jacek_ITK
 
Posty: 106

REKLAMA  Gra

Post 23 sty 2010, 08:38

Sam pamiętam jeszcze jak jechałem takim "cudem techniki" do Lublina. Oczywiście ulubione miejsce w CPNie było na przegubie ;]
Avatar użytkownika
Radoslaw Czarnecki
Administrator
 
Posty: 484

Post 23 sty 2010, 09:29

Mam 21 lat, jeszcze pamiętam z dzieciństwa te wynalazki. Jeździło się CPNami do Lublina za młodu ;) Też pamiętam żółte bilety. Miały nadrukowane jakieś numerki (pewnie data i godzina przejazdu) kierowca miał specjalny przyrząd do kasowania i robił dziurki w odpowiednim miejscu . Można było też skasować kasownikiem w Ikarusie. Pamiętam jeszcze, że bilety ulgowe miały czerwony druk, a normalne czarny.
Daty zniknięcia CPNów nie pamiętam, ale na pewno była to pierwsza połowa lat 90-tych. Kilka lat później widywało się jeszcze takie pojazdy w Lublinie, ale do Lubartowa już nie dojeżdżały.
Avatar użytkownika
Hwiparam
 
Posty: 223

Post 23 sty 2010, 09:48

To były czasy :) chociaż ledwo co pamiętam... ale przypomina mi się jeszcze jak kiedyś jeździły Zemuny, Jelcze :) autobusy z duszą :)
nieznajomy
 
Posty: 8

Post 23 sty 2010, 12:17

Ehhhh wspomnienia ^^ Miałem chyba z 3 lata ale doskonale pamiętam jak wsiadałem z tyłu a tata szedł kupić bilet do kierowcy i myślałem,że autobus sam jedzie ;>
Avatar użytkownika
Karwan
 
Posty: 48

Post 23 sty 2010, 16:31

ja do szkloły do lublina dojeżdzałam i z tego co pamietam to w takie mrozy jjak dziś czlowiek umarzł na kość...zawsze tłok...czasami stało sie na <drzwiach> ,a czasami to z lublina o15,30 nie wszystkich udało sie upchnąć...ja jezdziłam na miesieczym ktory kosztwał wdedy 36 zł lub 42 jak ktoś miał na przystanek końcowy.droga do lublina trwała ok 45 min do godziny,,, :lol: :lol: jedynie co najbardziej pamietam to jak strasznie było zimno w czasie mrozow :twisted: :twisted: potem weszła era zółtków...ale ze nie były to tanie autobusy to wieksza czesc nadal jezdziła CPN-em,po jakichs 2 latach Cpn przestał jezdzić...

dzieki za fajny temat ....jak mnie sie przypomni cosik jeszcze to napisze :) :)
fifka
 
Posty: 54

Post 23 sty 2010, 16:32

Jacek_ITK dzięki za taką miłą wspominkę o cepeenach ;-) Ja też je pamiętam, chociaż urodziłam się w 82'. Pamiętam żółte bilety z dziurkami i tłok w tych wehikułach.
Potem pamiętam strajk związany z żołtkami, a teraz ostał nam się tylko jeden który raz jedzie raz nie,z tym samym od lat panem kierowcą.
Z czasami dzisiejszymi kojarzy mi się ten własnie już osławiony "pomarańczowy bzyk-składak" który ledwo ciągnie, oraz na przekór zadbane PKS-y przelotowe np Łuków lub Radzyń.
Avatar użytkownika
Lukrecja
 
Posty: 245

Post 23 sty 2010, 17:20

Ja pamiętam cosik, ale jak przez mgłę...
Myślę jednak, że nawet takie teraz byłby lepsze niż to to to coś żółtawe, co się wlecze do Lbn

Aaach, jeszcze jedno. Jako że czuję duży patriotyzm lokalny:
Jacek_ITK napisał(a):Zdjęcie 7, Zemuny PKS Przasnysz: http://fotozajezdnia.pl/details.php?ima ... ode=search
nie Przasnysz tylko Tarnobrzeg <bulwers> nawet na blachach jest napisane :p xD
Bami
 
Posty: 42

Post 23 sty 2010, 17:23

Przyjemnie znowu zobaczyć stary dobry cepeen ;) jeździłem nim do szkoły do Lublina przez całe trzy lata,my nazywaliśmy ten autobus kolumbia albo jamnik :lol: .Zawsze jak kierowca otwierał drzwi leciało się biegiem i zajmowało miejsca na samym końcu autobusu bo tam można się było spokojnie powygłupiać ,tak żeby kierowca nie zauważył,zresztą na sam koniec autobusu pakowała się cała młodzież i trzeba było sie wykazać nie lada sprytem żeby szybko zająć miejsce.Muszę jeszcze dodać że nie raz jechało cepeenem tyle ludzi że kierowcy ciężko było drzwi zamknąć żeby kogoś nie przycięły :lol:
Stare dobre czasy!!!!!!!!!
Avatar użytkownika
klient77
 
Posty: 44

Post 23 sty 2010, 18:12

Tak tak wspomnienia po tym cpn-ku też mam fajne a najlepsze oczywiście o jeździe na końcu ,oraz na krencącym się przegubie na większych zakrętach. A i tak jak ktoś wspominał jak mama pozwalała kupić samemu bilet w kiosku który można było skasować w kasowniku albo przy mniejszej ilości pasażerów u kirowcy kasownikiem konduktorskim.Pamientam też takie autobusy z przyczepką zwane OGURKIEM ze względu na swój wygląd i czsem zielony kolor.No i duży dwożec pod obecnym Jubilatem. :D
barol2
 
Posty: 1

Post 23 sty 2010, 18:41

Samego autobusu nie pamiętam, ale utkwiły mi w pamięci te nieśmiertelne, żółte bilety. Chyba nawet gdzieś w domu jest miesięczny mojej mamy.
mars
 
Posty: 48

Post 23 sty 2010, 19:06

i ja pamiętam a kanarów pamiętacie?
eloeloelo
 
Posty: 97

Post 23 sty 2010, 20:32

Jacek_ITK napisał(a):Z podróżowania Zemunami najbardziej pamiętam jeszcze dwie rzeczy: charakterystyczny hałas autobusu przy ruszaniu i

rozpędzaniu (iście piekielne odgłosy "wur wur WUR WUR!!!")


to tak samo jak w rozlazłej pomarańczy....to pamietam, jak nią jechałem....no i jak o mało co nie wyleciałem z drzwiami na zewnatrz....
long
 
Posty: 390

Post 23 sty 2010, 21:10

około 40-50 min. do Lubartowa/Lublina.
Jazda na przegubie i rozpaczliwe próby zachowania równowagi na zakrętach :lol:
ANG
 
Posty: 81

Post 23 sty 2010, 21:48

Na tym przegubie to musiało nieźle kręcić jak przejeżdżał pod wiaduktem :lol:
A tak BTW , to pamięta ktoś jugosłowiańskie autobusy SANOS? Obecnie to też już gatunek wymarły, ale jeszcze kilka lat temu dało się taki spotkać .
http://www.google.pl/images?hl=pl&q=san ... 1&ie=UTF-8
Avatar użytkownika
Hwiparam
 
Posty: 223

Post 23 sty 2010, 21:57

leciało się, leciaaaało :D
ANG
 
Posty: 81

Post 24 sty 2010, 22:37

Hwiparam napisał(a):Na tym przegubie to musiało nieźle kręcić jak przejeżdżał pod wiaduktem :lol:
A tak BTW , to pamięta ktoś jugosłowiańskie autobusy SANOS? Obecnie to też już gatunek wymarły, ale jeszcze kilka lat temu dało się taki spotkać .
http://www.google.pl/images?hl=pl&q=san ... 1&ie=UTF-8


do Warszawy taki jezdził z Lubartowa. ja je nazywalem ''bulbany'' :lol: albo jeździł Jelcz PR110D chyba :roll:
Rasta
 
Posty: 1

Post 25 sty 2010, 13:56

Bardzo dziękuję wszystkim za cepeenowe wspomnienia, proszę o więcej, można się wzruszyć :)

Za chwilę dalsza część moich wspomnień i pamiątek, ale przedtem:

@Fifka
>potem weszła era zółtków...ale ze nie były to tanie autobusy to wieksza czesc nadal jezdziła CPN-em,po jakichs 2
>latach Cpn przestał jezdzić...

Hmm, nadal będę ryzykował twierdzenie, że cepeeny nie doczekały żółtków. Te ostatnie pojawiły się na wiosnę 1997 r.
z ceną 2 zł do Lublina (pamiętam artykuł z pierwszej strony "Lubartowiaka"). Wtedy rozpoczęła się rywalizacja z
innymi prywatnymi przewoźnikami, którzy do tej pory brali za bilety więcej (ile? nie pamiętam, ale chyba jakoś w
okolicach 3-4 zł). Ciekawą zagrywką po pojawieniu się żółtków był wspomniany przez Lukrecję "strajk", gdy prywatne
autobusy woziły nas do Lublina za jedną złotówkę. Z tego co pamiętam, cepeenów nie było już w tej wojnie, zniknęły
z naszych ulic przed 1995 r. Dlaczego akurat do tego roku? Ano, w 1995 r. była denominacja i pojawiły się
dzisiejsze złotówki, wymieniane w stosunku 1 : 10 000. Nie kojarzę, by nowymi pieniędzmi płaciło się w cepeenach.

@Bami
Uuu, wpadka. Rzeczywiście, pomyliłem podpis do linku. Było późno, kopiowałem je i zapomniałem zmienić. Już
poprawione, dziękuję :)


Niektórzy wspominali historyczne pekaesowe bilety, wydawane w cepeenach (i nie tylko). No to przy okazji uczcijmy i ich
pamięć :)

Bilety zasadnicze z czarnym nadrukiem, były w różnych odmianach różniących się ceną i rozmieszczeniem napisów, w
zależności od okresu, kiedy były drukowane.

Obrazek

Bilety wyrównawcze z czerwonym nadrukiem, również w odmianach cenowych. Nie wiem dokładnie kiedy były wydawane,
może na przykład jako dopłaty do pospiesznych i w różnych innych okazjach, których nie obejmowały bilety zasadnicze.

Obrazek

Bilety miesięczne

Obrazek

Kierowca PKS oprócz autobusu miał jeszcze jedno insygnium władzy - szczypce konduktorskie, trzymane zwykle w
skórzanej saszetce na bilety. Szczypce robiły w kasowanych biletach jeden okrągły otworek.

Obrazek

Dzieckiem będąc, nigdy nie mogłem pojąć o co chodzi z kasowaniem i po co kierowca robi aż tyle dziur, skoro w
pociągach konduktorzy kasowali tylko raz, do tego byle gdzie i było dobrze :)

Obrazek

Teraz już wiem.
1) Pierwsza kolumna "P.wyj." oznacza "Przystanek wyjazdu". Każdy kurs PKS miał (i dalej ma) swój numer, podobnie
jak każdy przystanek na trasie tegoż kursu. Zatem gdy ktoś wsiadał na przykład na czwartym przystanku, kierowca
robił dziurkę na cyfrze 4.
2) Druga kolumna "Kurs", kierowca dziurkował cyfry, które składały się na numer danego kursu.
3) Trzecia kolumna "Data", kierowca dziurkował tylko numer dnia w miesiącu.

Kiedy nastały kasowniki elektryczne, kasowały bilet przez nadrukowanie na nim daty i jeszcze jednego numeru, ale
nie wiem co oznaczał (podejrzewam, że numer kursu).

O, tak wyglądał kasownik elektryczny, produkowany w Kolejowych Zakładach Łączności w Bydgoszczy.
Obrazek
Ten egzemplarz pochodzi co prawda z dworcowej kasy biletowej, ponieważ ma na wierzchu nastawniki daty (wystające
metalowe drążki). Kasowniki w autobusach miały je ukryte wewnątrz. Ale to na pewno kasownik zasadniczo dla PKS,
ponieważ na obudowie jest wytłoczony bilet autobusowy :)

Obrazek

A przed kasownikami elektrycznymi w cepeenach były też kasowniki ręczne, które ponoć wyciskały datę. Ale ja
pamiętam już tylko elektryczne.
Obrazek
Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.phototrans.eu/14,46710,0,__koda_9Tr_36.html
Avatar użytkownika
Jacek_ITK
 
Posty: 106

Post 25 sty 2010, 15:43

A więc te czerwone bilety nie były ulgowe? Dzięki za wyprowadzenie z błędu, w sumie to miałem wtedy jakieś 5 lat, więc zbyt wiele szczegółów nie pamiętam z tamtego okresu ;)
Avatar użytkownika
Hwiparam
 
Posty: 223

Post 25 sty 2010, 15:52

W 1998 dojeżdżałam do Lublina, już były żółtki i jeszcze były cepeeny.

Niezapomniane zimy w cepeenie . Grubość lodu na szybach od środka 10 cm. Wydrapane otworki do rozpoznawania jaki to przystanek. Bezcenne.
Ogrzewania brak
mazej
 
Posty: 2

Następna strona

Powrót do Historia



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron

Redakcja | Regulamin | Polityka cookies | Reklama na Lubartow24.pl

Copyright © 2007-2010 Lubartow24.pl
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
cron